Jak ocenić wartość ubezpieczenia szkolnego

02.09.2016

Jak ocenić wartość ubezpieczenia szkolnego

Opublikowany

Suma kilkudziesięciu złotych wydaje się niezbyt wygórowaną w zmian za bezpieczeństwo dziecka przez cały rok. Pomyśli tak wielu rodziców, którzy już we wrześniu staną przed wyborem zakupu szkolnej polisy. Czy jednak ubezpieczenie takie daje faktyczną ochronę przed następstwami nieszczęśliwych wypadków? Eksperci podpowiadają, na co zwrócić uwagę podczas oceny oferty i przypominają, że korzystanie z niej nie jest obowiązkowe.

O konieczności wykupienia ubezpieczenia rodzice zwykle dowiadują się od dzieci, które przynoszą karteczkę ze szkoły, lub od nauczyciela podczas pierwszego zebrania. Najczęściej podana jest jedynie informacja o niezbędnych opłatach, natomiast rzadziej rodzice informowani są o zakresie ochrony czy sumie ubezpieczenia. Tymczasem mają oni prawo zarówno do wglądu w warunki  ubezpieczenia, jak i do rezygnacji z takiej oferty. Zanim jednak podejmiemy decyzję, czy zapłacić te 35-50 zł, czy też odrzucić propozycję, powinniśmy ocenić jej przydatność.

Tanie ubezpieczenie = niskie odszkodowanie

W pierwszej kolejności sprawdźmy sumę ubezpieczenia. Im będzie ona wyższa, tym lepiej, zwykle jednak wynosi ok. 10-12 tys. zł. Oznacza to, że odszkodowanie, które otrzymamy w przypadku najczęstszych wypadków, takich jak skręcenia czy złamania, będzie niewielkie i może nie pokryć kosztów leczenia wynikających z urazu. Zwykle jest ono wyliczane na podstawie tabeli procentowanego uszczerbku na zdrowiu. Jedynie w przypadku 100% uszczerbku na zdrowiu lub śmierci osoby ubezpieczonej będziemy mogli liczyć na pełne odszkodowanie (w omawianym  przypadku 10-12 tys. zł). Natomiast w sytuacji, gdy utrata zęba czy zwichnięcie będą ocenione na 2%, otrzymamy zaledwie 200-240 zł.

Mając możliwość wyboru wariantu ubezpieczenia, oceńmy który z nich wypada dla nas korzystniej. Porównajmy grupową polisę szkolną z ofertą indywidualną. Nierzadko dopłacając np. 20 złotych uda nam się uzyskać ubezpieczenie o znacznie większej sumie. Należy też pamiętać, że w przypadku ubezpieczeń NNW świadczenia często się kumulują. Jeśli więc wykupimy ubezpieczenie szkolne i polisę indywidualną, a naszemu dziecku coś się stanie, wtedy otrzymamy odszkodowanie z obu polis.  

Małgorzata Skibińska, ekspertka Avivy

W kinie, w Berlinie…

Wypadki, którym ulegają najmłodsi, mają miejsce nie tylko w szkolnych murach lub w drodze do domu. Dlatego oceniając przydatność polisy, sprawdźmy również zakres ubezpieczenia: to, czy obowiązuje ono przez cały rok i czy dotyczy także zdarzeń mających miejsce w domu, na podwórku albo w czasie zajęć pozaszkolnych. Ten ostatni przykład jest szczególnie istotny w przypadku dzieci aktywnych sportowo.

Jeśli nasza pociecha trenuje karate lub jest członkiem drużyny piłkarskiej i startuje w zawodach, to najczęściej szkolna polisa grupowa nie obejmie wypadków, które zaszły w czasie treningów albo na turnieju. Sprawdźmy również, czy ubezpieczenie jest ograniczone terytorialnie. W przeciwnym wypadku, rodzinny urlop lub wycieczka szkolna za granicę będą wymagały dodatkowego zabezpieczenia.   

Małgorzata Skibińska, Aviva 

Polisa skrojona jak szkolny mundurek

Jeśli uznamy, że proponowana polisa nie odpowiada naszym wymaganiom, nie musimy z niej korzystać i opłacać składki. Nie powinniśmy jednak bagatelizować ryzyka i w ogóle rezygnować z ubezpieczenia. W polskich szkołach każdego roku dochodzi bowiem do kilkudziesięciu tysięcy wypadków. Zamiast polisy grupowej możemy zdecydować się na ofertę indywidualną, która, co prawda, może okazać się trochę droższa, jednak będzie lepiej odpowiadać naszym potrzebom.

Każde dziecko jest inne i ma odmienne wymagania, i to właśnie one powinny być głównym kryterium wyboru.

Małgorzata Skibińska, Aviva 

Młody sportowiec jest narażony na inne ryzyka niż np. dziecko miewające silne ataki alergii. Czasem, aby zadbać o malucha, możemy też np. dopisać go do naszej polisy medycznej i w ten sposób móc skorzystać z pomocy prywatnych placówek ochrony zdrowia. Jeśli posiadając ubezpieczenie na życie, mamy też Kartę Dużej Rodziny, to w wybranych firmach uzyskamy zniżkę lub nawet darmowe ubezpieczenie NNW dziecka. Gdy natomiast pod naszą opieką znajduje się mały urwis, a korzystamy z ubezpieczenia OC w życiu prywatnym, możemy uniknąć kosztów np. wymiany wybitych szyb czy naprawy uszkodzonego roweru szkolnego kolegi, poprzez dopisanie dziecka do naszej polisy. 

Kopiuj tekst

Udostępnij

Powiązane artykuły
Mieszkanie jako lokata? Słabe fundamenty

temu

Ceny mieszkań galopują, ale kolejnych chętnych nie brakuje. Kupujemy nie tylko po to, aby mieć gdzie mieszkać – traktujemy mieszkanie, dom czy działkę jak lokatę oszczędności. Polskę ogarnęła moda na inwestycje w mieszkania na wynajem. Wciąż panuje opinia, że na nieruchomościach nie można stracić. Ma ona jednak słabe fundamenty…
Mieszkanie jako lokata? Słabe fundamenty

temu

Ceny mieszkań galopują, ale kolejnych chętnych nie brakuje. Kupujemy nie tylko po to, aby mieć gdzie mieszkać – traktujemy mieszkanie, dom czy działkę jak lokatę oszczędności. Polskę ogarnęła moda na inwestycje w mieszkania na wynajem. Wciąż panuje opinia, że na nieruchomościach nie można stracić. Ma ona jednak słabe fundamenty…
Damsko-męskie spojrzenie na oszczędności

temu

W najbliższych latach lokaty bankowe można traktować bardziej jak sejf niż inwestycje – z tego zdaje sobie sprawę niemal połowa Polaków. Część z nich rozgląda się za bardziej dochodowymi formami lokowania oszczędności. Mężczyźni (44%) częściej niż kobiety (26%) deklarują poszukiwanie alternatywy dla lokat. Panowie częściej niż panie mają „na radarze” obligacje skarbowe i fundusze inwestycyjne, natomiast kobiety chętniej ulokują swoje oszczędności w mieszkanie lub działkę. Takie wnioski płyną z badania „Czy to już koniec niskooprocentowanych lokat?” zrealizowanego dla Avivy.
Mieszkanie jako lokata? Słabe fundamenty

temu

Ceny mieszkań galopują, ale kolejnych chętnych nie brakuje. Kupujemy nie tylko po to, aby mieć gdzie mieszkać – traktujemy mieszkanie, dom czy działkę jak lokatę oszczędności. Polskę ogarnęła moda na inwestycje w mieszkania na wynajem. Wciąż panuje opinia, że na nieruchomościach nie można stracić. Ma ona jednak słabe fundamenty…
Damsko-męskie spojrzenie na oszczędności

temu

W najbliższych latach lokaty bankowe można traktować bardziej jak sejf niż inwestycje – z tego zdaje sobie sprawę niemal połowa Polaków. Część z nich rozgląda się za bardziej dochodowymi formami lokowania oszczędności. Mężczyźni (44%) częściej niż kobiety (26%) deklarują poszukiwanie alternatywy dla lokat. Panowie częściej niż panie mają „na radarze” obligacje skarbowe i fundusze inwestycyjne, natomiast kobiety chętniej ulokują swoje oszczędności w mieszkanie lub działkę. Takie wnioski płyną z badania „Czy to już koniec niskooprocentowanych lokat?” zrealizowanego dla Avivy.
Chude lata na lokatach. Lepiej nie będzie

temu

Polacy od kilku lat nie mogą wyjść z szoku, że odsetki od lokat w bankach są tak niskie. Zwykle poniżej 1% rocznie. Za trzymanie pieniędzy na ROR-ach nie dostajemy z reguły nic. To się w głowie nie mieści, bo kilka-kilkanaście lat temu banki płaciły za depozyty 7-8%, a nawet więcej. Co się dzieje? Dlaczego bankom nie zależy na naszych oszczędnościach?
Mieszkanie jako lokata? Słabe fundamenty

temu

Ceny mieszkań galopują, ale kolejnych chętnych nie brakuje. Kupujemy nie tylko po to, aby mieć gdzie mieszkać – traktujemy mieszkanie, dom czy działkę jak lokatę oszczędności. Polskę ogarnęła moda na inwestycje w mieszkania na wynajem. Wciąż panuje opinia, że na nieruchomościach nie można stracić. Ma ona jednak słabe fundamenty…
Damsko-męskie spojrzenie na oszczędności

temu

W najbliższych latach lokaty bankowe można traktować bardziej jak sejf niż inwestycje – z tego zdaje sobie sprawę niemal połowa Polaków. Część z nich rozgląda się za bardziej dochodowymi formami lokowania oszczędności. Mężczyźni (44%) częściej niż kobiety (26%) deklarują poszukiwanie alternatywy dla lokat. Panowie częściej niż panie mają „na radarze” obligacje skarbowe i fundusze inwestycyjne, natomiast kobiety chętniej ulokują swoje oszczędności w mieszkanie lub działkę. Takie wnioski płyną z badania „Czy to już koniec niskooprocentowanych lokat?” zrealizowanego dla Avivy.
Chude lata na lokatach. Lepiej nie będzie

temu

Polacy od kilku lat nie mogą wyjść z szoku, że odsetki od lokat w bankach są tak niskie. Zwykle poniżej 1% rocznie. Za trzymanie pieniędzy na ROR-ach nie dostajemy z reguły nic. To się w głowie nie mieści, bo kilka-kilkanaście lat temu banki płaciły za depozyty 7-8%, a nawet więcej. Co się dzieje? Dlaczego bankom nie zależy na naszych oszczędnościach?
Wyniki finansowe Avivy w Polsce w 2017 roku. 

temu

Aviva. Społeczna z natury. Raport społeczny za 2017.

Wyniki finansowe grupy Aviva w Polsce w I połowie 2016

Wyniki finansowe grupy Aviva w Polsce w I połowie 2016
. Wartość nowego biznesu 
. Wskaźnik rentowności operacyjnej 
. Zysk operacyjny według IFRS 
. Dużym wyzwaniem dla branży ubezpieczeniowej w I półroczu 2016 r. było dostosowanie się do wchodzących w ż